Get Adobe Flash player

Siedziba Muzeum w latach 1967-2013

Park i Pawilon Norweski cz. 1

(tekst Andrzej Paczos)

Pocztówka Muzeum Przyrodnicze

Osiem kilometrów od stolicy Norwegii - Oslo, na stokach fiordu znajdujesię bardzo popularna restauracja "Frognerseteren". Jest to piętrowa budowla drewniana, wzorowana na ludowym budownictwie norweskim. Powstała ok. 1880 r. w tzw. "smoczym stylu", a jej budowniczym był Holm Munthe. Z tarasów "Frognerseteren" roztacza się piękny widok na fiord i stolicę Norwegii.

Zauroczony tą budowlą właściciel fabryki maszyn papierniczych w Cieplicach, Eugen Füllner, postanowił wybudować podobny obiekt w miejscu, z którego roztacza się wspaniała panorama Karkonoszy. Pawilon Norweski według planów przysłanych z Norwegii wznieśli ciepliccy cieśle. Ozdobne ornamenty, wieńczące szczyty dachu, tzw. "smocze głowy" oraz koronki nad kalenicami podobne do tych z kościoła Wang w Karpaczu, nawiązują do skandynawskiego budownictwa ludowego. Pawilon Norweski oraz założony wokół niego park o powierzchni ok. 17 ha otwarto 18.VII.1909 r. Do końca lat 50. mieściła się w nim restauracja. W 1967 r. w Pawilonie otwarto wystawę Muzeum Przyrodniczego przeniesionego tu z Długiego Domu. W 1990 r. obiekt wpisano do rejestru zabytków.

 

Restauracja Frognerseteren w Oslo                              
Restauracja Frognerseteren w Oslo - pierwowzór Pawilonu Norweskiego w Jeleniej Górze - Cieplicach (fot. BG).
 
E.Fullner
Eugen Füllner (1853-1925) fundator Pawilonu Norweskiego (zb. MK).

 

Panorama muzeum

 

Duplikaty w „stylu smoczym“
(tekst Raimund Wolfert)

Norweska sztuka budowlana w drewnie w trójkącie: Oslo – Poczdam – Cieplice Śląskie Zdrój

W Cesarstwie Niemieckim Norwegia, jako uosobienie „czystej i pierwotnej” Północy, cieszyła się wielką sympatią. Jednym z powodów była fascynacja niemieckiego monarchy krajami północy. Cesarz Wilhelm II nie odwiedzał żadnego innego kraju tak często. W latach 1889 - 1914 udał się aż 23 razy na wody norweskie na pokładzie swojego jachtu „Hohenzollern”, a naród począł żartobliwie interpretować jego znak Wilhelm I. R. (Imperator Rex) jako „Zawsze gotów do podróży” (niem.: Immer Reisefertig). W północno-zachodniej Europie cesarz szukał ciszy i wytchnienia, uciekał tam przed surową etykietą dworską Berlina i Poczdamu. Tu znajdował także inspirację i moralne wsparcie. Już jego ojciec, pruski książę koronny Fryderyk Wilhelm, późniejszy cesarz Fryderyk III darzył wielkim podziwem „germańskich krewnych” na północy. W jego oczach „typ norweski był dogłębnie niemiecki”.

Cesarz Wilhelm II Cesarz Wilhelm II

W 1890 r. Wilhelm II oświadczył że„ z owym ludem, który wykształcił się w ciągłej walce z siłami natury, łączą go magiczne więzy”. Równie „magiczny”, jak owe siły wzywające ostatniego niemieckiego monarchę na północ, był pęd jego poddanych w tamte okolice – z pewnością nie tylko po to, by podziwiać norweski krajobraz fiordów, lecz głównie, by chociaż raz na własne oczy zobaczyć niemieckiego cesarza.

Kościół klepkowy Wang Kościół klepkowy Wang został poświęcony w 1844 r. w śląskim Karpaczu. Fot. Raimunt Wolfert.

Wilhelm II był prawdziwym popularyzatorem Północy. Podczas swoich wypraw do krajów nordyckich nabywał liczne pamiątki, które przywoził do Niemiec: obrazy, meble i trofea myśliwskie. W poczdamskim parku Sanssouci nakazał zasadzenie norweskich brzóz, drzew iglastych i dzikich róż. W szczególności jednak zafascynowany był do tego stopnia norweską narodowo-romantyczną architekturą drewnianą, że w 1890 r. zlecił norweskiemu architektowi Holmowi Hansen Munthe wzniesienie we wschodniopruskich Romintach (ros.: Radużnoje) cesarskiego pałacu myśliwskiego i kościoła klepkowego według budowlanych tradycji norweskich. „Chcę mieć coś takiego!” Miał powiedzieć oglądając projektowany przez Hansen Munthena hotel turystyczny w Holmenkollen.

Nie dość na tym: Wilhelm II zaangażował tegoż architekta do wzniesienia cesarskiej hali audiencyjnej na brzegu poczdamskiego jeziora Jungfernsee. Ze wzglądu na krótki termin realizacji Hansen Munthe wsparł się projektem architektonicznym wzniesionej wcześniej restauracji Hasselbakken w Kristianie (dzisiejsze Oslo). Bliźniaczy budynek stacji marynarskiej Kongsnæ powstał w 1892 r. pomiędzy Berlinem a Poczdamem. Dokonania Wilhelma II okazały się godne naśladowania przez jego poddanych. Oto w niecałe 20 lat później za sprawą śląskiego przemysłowca Eugena Füllnera w Niemczech stanął kolejny budynek zaprojektowany przez Hansen Munthena. W Hahnenklee w zachodnich Górach Harzu zbudowano kopię norweskiego kościoła klepkowego, natomiast w śląskich Cieplicach powstał duplikat słynnej restauracji Frognerseteren: o niecałe 10 km w linii prostej już od 1844 r. znajdował się kolejny przykład norweskiej architektury drewnianej – kościół klepkowy Wang, który w przeciwieństwie do kościoła Gustava Adolfa w Hahnenklee nie pochodzi z czasów współczesnych.

Holm Hansen Munthe (1848–1898) był jednym z najbardziej wziętych architektów w Norwegii. W swojej ojczyźnie, znajdującej się podówczas w unii personalnej ze Szwecją, uchodził za najznamienitszego przedstawiciela i projektanta stylu smoczego. Ów murarz z zawodu ukończył w 1876 r. studia architektoniczne na politechnice w Hanowerze i przez dwa lata pracował w nieodległym Hildesheim. W 1878 r. powrócił do Norwegii i podjął współpracę z architektem Johannesem Henrikiem Nissenem (1848 – 1915).

W 1885 r. został nauczycielem ornamentyki w Norweskiej Królewskiej Szkole Rysunku, a w 1897 r. mianowany został naczelnym architektem miasta Kristiana, jak do końca 1924 r. nazywała się stolica Norwegii, Oslo. Zmarł jednak na krótko przed objęciem tego stanowiska. W swoim krótkim życiu Hansen Munthe zapisał się w pamięci swojej rodzinnej miejscowości i całej Norwegii, projektując liczne budowle użyteczności publicznej. Według jego projektów powstał budynek szkoły Bolteløkka oraz gimnazjum handlowe Kristiania, a także wspomniany już Holmenkollen-Touristhotell (1889 r.) oraz restauracje Hasselbakken i Frognerseteren.

Szczególnie przy trzech ostatnich projektach Hansen Munthe czerpał ze starej, norweskiej, ludowej sztuki budowlanej w drewnie, rozwijając ten styl w sposób samodzielny, a budynki stały się jego najbardziej znanymi i najlepszymi dziełami. Od samego początku cesarz Wilhelm, który rozsławił następnie styl smoczy daleko poza granicami Norwegii, był niejako animatorem tych projektów. W 1890 r. otworzył szlak turystyczny łączący Frognerseteren i Holmenkollen-Touristhotell, który nazwany został „Drogą Cesarza Wilhelma”. Wprawdzie w 1945 r. zmieniono jego nazwę na „Holmenkollveien“, jednak do dziś na jednej ze skał po zachodniej stronie drogi widnieje cesarski monogram, wykuty tam na polecenie Wilhelma II.

Smok na szczycie dachu Smok na szczycie dachu norweskiej restauracji Frognersetern. Fot. Sein Stefansson.

Budowle w norweskim stylu smoczym charakteryzują się z reguły poziomym ułożeniem masywnych bali drewnianych, spoczywających na cokole z kamienia naturalnego lub łupanego. Są one najczęściej bejcowane na ciemny brąz. Pojedyncze części budowli kompleksu zaprojektowanego w stylu smoczym stoją wobec siebie pod kątem prostym, często otoczone są zadaszonymi podcieniami. Piętro, zgodnie z tradycją budowlaną starych norweskich spichlerzy, wystaje poza obrys parteru. Najbardziej charakterystyczne są jednak dekoracyjne ozdoby na szczytach i zakończeniach dachów oraz ornamenty na drzwiach i oknach. Znajdują się tam najczęściej łby smocze lub splątane ze sobą ciała smoków. Mają one odstraszać złe duchy i strzec chroniony budynek przez nieszczęściem.Rzeźbione ornamenty z motywami smoków znajdowały również zastosowanie we wnętrzach budynków. Cesarz Wilhelm II umiłował niezwykle tę symbolikę, a gdy ukończono jego dom myśliwski w Romintach, radował się, że jest on „absolutnie czysto nordycki”. Swojego przyjaciela, Filipa księcia na Eulenberg-Hertefeld (1847-1921), który podczas uroczystych spotkań wcielał się w rolę staronordyckiego Skalda – poety i pieśniarza – zaprosił we wrześniu 1891 r. do swojego nowego domu słowami: „Ozdobiony głowami smoków i królów fortepian czeka na fachową rękę, by ta go użyła po raz pierwszy”.

Dawny Kościół w Romintach Dawny Kościół w Romintach (Radużnoje). Widokówka archiwalna, Stengel.

Osada Rominty, leżąca dzisiaj bezpośrednio przy granicy z Polską, a przez to na peryferiach rosyjskiej obłasti Kaliningrad, została – za wyjątkiem kilku budynków – zrównana z ziemią. Nieomal wszystkie domy zburzono, a ich fundamenty porastają drzewa i krzaki. Przed wkroczeniem armii radzieckiej w 1944 r. cesarskie budynki miały zostać wysadzone w powietrze przez jednostki SS, jednak z nieznanych powodów nie doszło do tego. Tuż po wojnie dom myśliwski w Romintach wykorzystywany był przez Trzeci Front Białoruski jako dom wypoczynkowy, ocalałe skrzydło cesarskie zostało zdemontowane dopiero w 1949 r. i przewiezione do Kaliningradu – jednak bez typowej dlań ornamentyki. Stało się siedzibą zarządu „Parku Kultury Kalinina”, a w latach dziewięćdziesiątych urządzano w nim dyskoteki.

Nie istnieje już także sala audiencyjna stacji marynarskiej nad jeziorem Jungfernsee w Poczdamie, a także bliźniaczy budynek restauracji Hasselbakken w Oslo. Po abdykacji cesarza w 1918 r. wybudowany w latach 1892-1896 kompleks Kongsnæs stał się własnością miasta Poczdam, które odnajmowało wchodzące w jego skład budynki. Uprzednio budynki te mieściły kwatery dla marynarzy, warsztaty oraz mieszkanie dla kierownika stacji. Sala audiencyjna i stanica wodna stały się po 1926 r. siedzibą dwóch klubów jachtowych. W wyniku rosyjskich bombardowań oba budynki spłonęły w końcu kwietnia 1945 r., a trzy domy mieszkalne znalazły się nieomal na granicy sowieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech i amerykańskiego sektora Berlina Zachodniego. Wzniesiony w 1961 r. mur berliński wiódł przez środek fundamentów spalonej sali audiencyjnej i do listopada 1989 r. miejsce to, w pobliżu mostu Glienicker, nie było dostępne ani od strony wschodniej, ani od zachodniej.

Fotografia archiwalana 
Z lewej: restauracja Hasselbakken w Oslo, ok. 1895 r. Fotografia archiwalana. Z prawej: poczdamska stacja marynarska Kongsnæs przed 1945 r. Fotografia archiwalna Kongsnæs.

Po zjednoczeniu Niemiec teren ten znalazł się w obszarze Poczdamskiej Strefy Światowego Dziedzictwa Kultury pod ochroną UNESCO, a utworzone w 1999 r. Towarzystwo Przyjaciół Kongsnæs stawia sobie za cel rewitalizację istniejących budynków i odbudowę byłej sali audiencyjnej oraz założenia parkowego. Nordycki kompleks – zgodnie z zamiarami Towarzystwa – wraz z innymi istotnymi świadectwami architektury zagranicznej: dzielnicą holenderską, rosyjskim osiedlem Aleksandrówka i utrzymanym w stylu angielskim pałac Cecilienhof mają ponownie stać się odrębnym akcentem w krajobrazie kulturowym Poczdamu. Stanica wodna mogłaby posłużyć za miejsce cumowania identycznej z oryginałem kopii cesarskiej fregaty „Royal Louise”, a sala audiencyjna pomieścić muzeum niemieckiego sportu jachtowego, który narodził się w Poczdamie. Historyczne znaczenie Kongsnæ nie wynika jednak wyłącznie z dominującej tu architektury norweskiej i faktu, że niegdyś należał do cesarza. W 1897 r. profesor Adolf Slaby (1849-1913) z Berlina przeprowadził pierwsze w Niemczech udane próby bezprzewodowego połączenia radiowego pomiędzy cesarską stacją marynarską a odległym o 1600 m Kościołem Zbawiciela (Heilandskirche) na przeciwległym brzegu jeziora Jungfernsee. Zapytanie nadburmistrza Poczdamu, skierowane do jego kolegi w Oslo sprawiło, że powstały plany odbudowy restauracji Hasselbakken.

Brama 
W 2000 r. odtworzona została brama, prowadząca do byłej stacji marynarskiej Kongsnæs w Poczdamie. Fot. Raimund Wolfert.

Pierwszym symbolem osiągalności postawionych sobie przez Towarzystwo Przyjaciół Kongsnæs celów było uroczyste otwarcie rekonstrukcji bramy, prowadzącej do byłej stacji marynarskiej we wrześniu 2000 r., w obecności ambasadora Norwegii w Niemczech i nadburmistrza Poczdamu. Brama powstała według oryginalnych planów w Kaupanger Snikkerverkstad w norweskim Sogndal, a następnie przewieziona została do Niemiec. Od początku starań o odbudowę Kongsnæs usilnie zabiegano o włączenie w ten proces instytucji i firm z Norwegii, zgodnie z duchem współpracy międzynarodowej. Zapytanie nadburmistrza Poczdamu, skierowane do jego kolegi w Oslo w 2004 r. sprawiło, że powstały plany odbudowy restauracji Hasselbakken, która spłonęła w 1936 r. Od momentu otwarcia w 1890 r. była ona ze względu na styl architektoniczny, wyposażenia wnętrz i adekwatnych w stylu ubiorów ludowych obsługi największą atrakcją parku St. Hanshaugen. Do dzisiaj zachowały się jedynie kamienne schody znajdujące się niegdyś po obu stronach budynku, położone w pobliżu Jezioro Łabędzie i wiodące ku niemu ścieżki spacerowe. Gotowość zaangażowania się w odbudowę poczdamskiej stacji marynarskiej zadeklarowało niedawno Berliner Bildungsverein Bautechnik (Berlińskie Stowarzyszenie Edukacyjne Techniki Budowlanej). Owo stowarzyszenie, które naucza historycznych technik budowlanych, od wielu lat prowadzi wymianę uczniów z wieloma norweskimi firmami budowlanymi.

Restauracja Frognerseteren
Dzisiejszy wygląd wzniesionej w 1891 r. na zboczu góry nad Oslo restauracji Frognerseteren. Fot. Stein Stefansson.

W tym kontekście zaskakujące jest, że dotychczas nie zwrócono uwagi na Pawilon Norweski w Cieplicach Śląskich, który jest przecież duplikatem jednego z najsłynniejszych dzieł Hansena Munthena. Oryginał budowli stanowi dla licznych znawców modelowy przykład popularnego w jego czasach stylu smoczego. Zbudowana w 1891 r. na stoku góry, 481 m nad miastem, restauracja Frognerseteren po dziś dzień góruje nad stolicą Norwegii i cieszy się ogromną popularnością nie tylko pośród mieszkańców Oslo, ale przede wszystkim wśród turystów z całego świata. Ze stojącego na zboczu wzniesienia budynek rozciąga się wspaniały widok na większą część miasta i Oslofjord. Został on jednak od 1909 r. wielokrotnie przebudowany i rozbudowany. Całe zachodnie skrzydło dzisiejszej restauracji wzniesiono współcześnie. Obiekt ten ciągle nie został wpisany na listę zabytków. Umowa sprzedaży zawierała jednak klauzulę konserwatora zabytków w Oslo, według której kupujący zobowiązany jest traktować budynek i jego otoczenie zgodnie z wytycznymi urzędu konserwatorskiego. Wszelkie odstępstwa mogą spowodować, że kompleks zostanie objęty formalną ochroną.

Fotografia archiwalna 2
Z lewej: restauracja Frognerseteren w pierwotnym stanie. Fotografia archiwalna: nieznane. Z prawej: Pawilon Norweski w Cieplicach Śląskich Zdrój. Fot. Raimund Wolfert. 

Pierwotnie, w 1891 r., budynek Frognerseteren był budynkiem z bali w kształcie litery T, składający się z dwukondygnacyjnej części poprzecznej od wschodu i płaskiej, długiej przybudówki od zachodu. Od strony wejścia do dłuższej części otwierał się półokrągły taras kamienny z ciosanego granitu, dostępny z zadaszonego podcienia. Skrzydło poprzeczne wspierało się na wysokim murze fundamentowym i składało się z parteru wykonanego z bali drewnianych, na którym wspierały się wystające poza obrys podcienia, okalające piętro w kierunku południowym i wschodnim. Szczytu dachu ozdobione były głowami smoków, dach zaś pokryty łupkiem. Gdy podróżujący po całym świecie przemysłowiec Eugen Füllner (1853-1925), niegdyś właściciel Fabryki Maszyn Papierniczych w Cieplicach, podczas pobytu w Norwegii ujrzał ów budynek, był nim do tego stopnia zachwycony, że postanowił wznieść jego duplikat w swojej śląskiej ojczyźnie. W 1909 r. pawilon został otwarty i do lat pięćdziesiątych służył – podobnie jak jego odpowiednik w Oslo – jako restauracja.

Pawilon Norweski  
Pawilon Norweski - Cieplice Zdrój

Historia Pawilonu Norweskiego w Cieplicach zaczyna się jednak trzy lata przed jego otwarciem – i ponownie przy asyście niemieckiego monarchy, chociaż tym razem nie bezpośredniej. 27 lutego 1906 r., w dniu srebrnych godów cesarza Wilhelma II i jego małżonki, cesarzowej Augusty Wiktorii, Füllner ogłosił, że chce ufundować mieszkańcom Cieplic publiczny park. W tym celu nabył nieużytki rolne położone opodal fabryki na prawym brzegu Wrzosówki. Zalążkiem fabryki Füllnera był warsztat naprawczy maszyn do produkcji papieru, który założył jego ojciec, wrocławianin Heinrich Füllner (†1889) w 1854 r. w Cieplicach. Dziesięć lat później skonstruował on tutaj pierwszą kompleksową maszynę do produkcji papieru, kładą podwaliny pod wielkie przedsiębiorstwo, znane na całym świecie. Zakłdy Fülnera pod koniec XIX w. zdobyły klientów w większości krajów europejskich, w Ameryce Północnej i Południowej oraz w Azji. W gęsto zalesionej Norwegii w 1918 r. spośród 81 maszyn papierniczych znajdujących się w tym kraju, 40 pochodziło z cieplickiej fabryki.

Eugen Füllner zdecydował w 1906 r., że trzy hektary z zakupionej przezeń terenu przeznaczone zostaną pod budowę osiedla dla robotników jego fabryki, a na pozostałych piętnastu hektarach powstanie park. Rozpisany konkurs na projekt założenia parkowego wygrał wrocławski architekt krajobrazu Fritz Hanisch. Otrzymał kontrakt na nadzór prowadzonych na terenie przyszłego parku prac ziemnych, które rozpoczęły się tego samego roku jesienią. Stworzone zostały dwa stawy i ścieżki spacerowe o całkowitej długości ok. 10 km, zasadzono drzewa, ustawiono ławki, altany i drogowskazy. W trakcie robót realnego kształtu nabrał pomysł wzniesienia centralnego pawilonu, który służyć miał jako miejsce odpoczynku dla spacerowiczów, a o jego kształcie zadecydowała fascynacja Füllnera architekturą restauracji Frognerseteren w Oslo. W oparciu o oryginalny projekt, który przekazał mu norweski architekt Einar Smith (1863-1930), miejscowe firmy wzniosły bliźniaczy budynek wobec Frognerseteren w miejscu, z którego rozciągał się wspaniały widok na Góry Olbrzymie. Przy budowie zatrudniono wyłącznie miejscowych rzemieślników, użyto do niej materiałów pochodzących ze Śląska. I tak: granit, z którego wykonano taras, pochodził z Karkonoszy, a drewno budowlane uzyskano z rosnących w okolicy świerków. Fundamenty wykonała cieplicka firma Karla Ansorge, a drewniany budynek zbudował miejscowy zakład ciesielski Paula Ansorge. Wyposażenie wnętrz zlecono Szkole Snycerskiej w Cieplicach, która stanowiła podówczas najważniejszy ośrodek rzemiosł artystycznych w regionie karkonoskim. To w niej wykonano profilowane zakończenia belek dachowych i rzeźby smoków, zdobiące zewnętrzne szczyty dachu. 18 lipca 1909 r. nastąpiło oficjalne otwarcie pawilonu i otaczającego go Parku Füllnera, zaś w południowym murze tarasu umieszczono tablicę pamiątkową, wyjaśniającą historię powstania budynku. Tablica ta jednak nie zachowała się.

Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze W Pawilonie Norweskim mieści się dzisiaj Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze.

Wśród mieszkańców Cieplic Pawilon Norweski budził początkowo mieszane uczucia. Niektórzy określali go mianem nędznej kopii obcego stylu architektonicznego, która nie pasuje do otoczenia. Z czasem jednak pawilon stał się atrakcją turystyczną, a stali bywalcy restauracji zwykli byli mawiać, że idą na piwo lub kieliszek wina do „Norwega”. Od nazwy budynku wywiedziono później również nazwę dla całego otaczającego go parku, który poprzez potok Wrzosówka graniczy z cieplickim Parkiem Zdrojowym. Podobnie jak jego pierwowzór w Oslo, pawilon w Parku Norweskim w Cieplicach był wielokrotnie przebudowywany, pozostał jednak w swojej formie podstawowej niezmieniony wobec oryginał, albowiem nie dobudowano skrzydeł bocznych. Wejście główne znajdowało się początkowo –podobnie jak w Frognerseteren – na kamiennym tarasie. Gdy jednak ukończone zostało zadaszone wejście części dłuższej, wejście dla pracowników przejęło rolę wejścia głównego. We wnętrzu znajdowało się mieszkanie prywatne dzierżawcy lokalu, sala spotkań oraz pokój klubowy z podwyższeniem dla przygrywających do tańca muzyków.

Od ponad 40 lat w Pawilonie Norweskim mieści się miejskie Muzeum Przyrodnicze, które w 1967 r. przeniesione zostało z „Długiego Domu” w Jeleniej Górze-Cieplicach, a w dawnym pokoju klubowym znajduje się biblioteka muzealna. Ze względu na wielokrotne przebudowy wnętrza budynku, jedynymi zachowanymi reliktami z czasów przedwojennych są płaskorzeźby znajdujące się w bibliotece. W 1990 r. budynek wpisany został na listę obiektów zabytkowych i po dziś dzień stanowi jedną z większych atrakcji turystycznych Cieplic i Jeleniej Góry. Co roku stałe i czasowe wystawy muzeum odwiedza około 40.000 osób. Zobaczyć można przede wszystkim zbiór ptaków i motyli, a także zmieniające się ekspozycje tematyczne: „Życie pod wodą” i „Przyroda zachodnich Sudetów”. Jeleniogórskie Muzeum Przyrodnicze współpracuje z krajowymi i zagranicznymi instytucjami: z Muzeum Karkonoskim w czeskim Vrchlabí oraz z Państwowym Muzeum Przyrodniczym w Gölitz.

grób Fullnera Nagrobek Eugena Füllnera obecnie. Fot. Jerzy Piątek. 

Eugen Füllner nie doczekał chwili, gdy jego Pawilon Norweski przekształcił się z restauracji w muzeum. Zmarł w 1925 r., w tym samym roku, w którym Cieplice Śląskie oficjalnie otrzymały człon nazwy "Zdrój" (Bad) i został pochowany na cmentarzu przy ul. Jagielońskiej, gdzie do dzisiaj znajduje się nagrobek jego i jego żony. Clara Füllner (1859-1932) przeżyła męża dokładnie o siedem lat i została pochowana obok niego. Po pierwszej wojnie światowej i abdykacji niemieckiego cesarza starzejący się przemysłowiec Füllner miał za sobą pełny sukcesów okres życia zawodowego. Pod koniec XIX w. uczynił z ojcowskiego warsztatu potężne przedsiębiorstwo, odznaczony został francuskim orderem Legii Honorowej. W 1900 r. mianowany został Tajnym Radcą Handlowym, zaś w 1913 r. otrzymał tytuł doktora honoris causa Politechniki Wrocławskiej. Otrzymany w rok później patent na wytwarzanie nowego rodzaju papieru błyszczącego przez Zakłady Füllnera został w pełni wykorzystany dopiero przez amerykańskie przedsiębiorstwo „Champion Paper Coated Company” w 1929 r. Po technologicznych ulepszeniach i udoskonaleniach papier ten znany jest od 1958 r. pod nazwą Chromolux. W owym czasie Zakłady Fülnera już dawno nie istniały. Gdy w 1920 r. Eugen Fülner zapadł na zdrowiu, sprzedał swoją fabrykę wrocławskiemu przedsiębiorstwu Maschinen- und Lokomotivbauer Linke-Hofmann-Werke AG. Podczas drugiej wojny światowej firma ta zatrudniała w cieplickich zakładach robotników przymusowych z wielu krajów Europy Wschodniej, pośród nich Polaków, Rosjan i Ukraińców, a w 1945 r. fabryka została przejęta przez armię sowiecką jej urządzenia zajęte i zdemontowane. Po przejęciu przez władze polskie pustych hal fabrycznych postanowiono odbudować zakład na podstawie znalezionych planów konstrukcyjnych maszyn papierniczych. W 1950 r. ruszyła produkcja w nowej fabryce „Fampa” (Fabryka Maszyn Papierniczych), jednak po upadku komunizmu we wschodniej Europie, w 1991 r. większościowe udziały w firmie nabyło amerykańskie przedsiębiorstwo „Beloit”. Od chwili bankructwa „Beloita” w 2000 r. zakład należy do polsko-amerykańskiej spółki PMPoland, która ma swoje przedstawicielstwa w Stanach Zjednoczonych, Niemczech, Czechach i Chinach. Specjalizuje się w dostawach i modernizacji maszyn do produkcji papieru i innych urządzeń dla przemysłu papierniczego, a w 2004 r. obchodziła 150-lecie swojego założenia przez Heinricha Füllnera.

Kosciół klepkowy w Hahnenklee 
Z lewej: kościół klepkowy w Hahnenklee. Z prawej: kaplica cmentarna w Stahnsdorf. Fot. Raimund Wolfert.

Wróćmy jednak do stylu smoczego z przełomu XIX i XX w. Do dzisiaj nie powstał wykaz zachowanych lub zniszczonych podczas wojny drewnianych budynków w starym, norweskim, narodowo-romantycznym stylu architektonicznym, znajdujących się poza granicami Norwegii. Wyraźnie jednak widać już teraz, że w Cesarstwie Niemieckim styl smoczy był szeroko rozpowszechniony i miał znaczenie ponadlokalne. Poza bliźniaczymi budynkami w Oslo i Poczdamie, czy też w Oslo i Cieplicach Śl. Zdroju, na wzór norweski wznoszono budowle sakralne: kościół Gustawa Adolfa w Hahnenklee, czy kaplicę cmentarną w Stahnsdorf na południe od Berlina. Pamiętać należy także o cesarskim pałacu myśliwskim i kościele klepkowym we wschodniopruskich Romintach. Również budynek klubu golfowego w Oberhof, stacji sportów zimowych w Turyngii, który od 2002 r. znajduje się na liście obiektów zabytkowych, zbudowany został w 1908 r. w stylu smoczym.

Wielu mieszkańców dużych miast w Rzeszy Niemieckiej wznosiło swoje domy letniskowe i rezydencje wiejskie w norweskim stylu. Wymienić tu należy „Piewcę Bałtyku” Maxa Dreyera (1852-1946), który w 1901 r. w Gören na Rugii zbudował „smoczy dom”. Rónież berliński wydawca i nadworny drukarz książek Georg Büstein (1857-1924), przyjaciel i zausznik Wilhelma II ozdobił wieżyczkę swojego zbudowanego ok. 1900 roku domku myśliwskiego Hubertushöe koło Storkow głowami smoków. W Essen rodzina przemysłowców Krupp urządziła salon bilardowy całkowicie w „nordyckim stylu”, a malarz i rzeźbiarz Otto Lessing (1846-1912) zaaranżował swoje atelier w berlińskiej kolonii Grunewald w stylu „norweskiego pałacu”. Nietrudno byłoby znaleźć dalsze przykłady. Uznawana przez wielu za osobisty kaprys cesarza Wilhelma II fascynacja krajami północy była przejawem panującej około roku 1900 mody, której ostatni niemiecki monarcha poddał się wraz z bogatą częścią swoich poddanych.

"STYL SMOCZY" W CIEPLICACH

Pawilon Norweski 1917r 
Pawilon Norweski na pocztówce z 1917 r., wł. Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze, nr inw. MCp/56.
Pawilon Norweski 1918r 
Pawilon Norweski na pocztówce z 1918 r., wł. Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze, nr inw. MCp/88.
Pawilon Norweski 1940r 
Pawilon Norweski na pocztówce z 1940 r., wł. Muzeum Przyrodnicze w Jeleniej Górze, nr inw. MCp/114.
Pawilon Norweski 1943r 
Pawilon Norweski na pocztówce z 1943 r., wł. Wojciech Mencel.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Stats counter, realtime web analytics, heatmap creator

Banerpoziom Kalendarzgóra

 

Baner poziom Kalendarzdół

Jesli znasz już naszą politykę prywatności i stosowania plików cookies w przeciwnym wypadku przeczytaj.